Podsumowanie World Grand Prix 2010 tagged:

Podsumowanie World Grand Prix 2010

Posted by in Aktualności

Po raz drugi w historii tych zawodów polskie siatkarki awansowały do turnieju finałowego. Pierwszy raz udało im się to w 2007 roku, kiedy kadrę prowadził włoski trener Marco Bonitta. „Złotka” zajęły wówczas ostatnie szóste miejsce, pokonując jedynie reprezentację Włoch. W tym roku nasze siatkarki po raz drugi w historii awansowały do turnieju finałowego. Ostatecznie podopiecznym Jerzego Matlaka nie udało się poprawić pozycji sprzed trzech lat i po raz drugi zajęliśmy szóste ostatnie miejsce w finale pokonując tym razem reprezentację Japonii. Warto jednak podkreślić, że sam awans do turnieju finałowego w wykonaniu naszych „Złotek” był już dużym sukcesem. Przeżyjmy jeszcze raz tegoroczne World Grand Prix aż od turnieju w Gdyni do wielkiego finału w chińskim Ningbo.

Turniej w Gdyni (Polska – Niemcy 3:1, Polska – Dominikana 3:0, Polska – USA 3:1).

Wszyscy z wielką niecierpliwością czekaliśmy na pierwszy mecz w wykonaniu naszych siatkarek w Gdynii. Z jednej strony byliśmy pozytywnie nastawieni po tym co pokazały „złotka” w meczach towarzyskich z aktualnymi Mistrzyniami Świata Rosjankami (dwa zwycięstwa 3:0 i 3:1), ale z drugiej strony pamiętaliśmy jak grały polskie zawodniczki w turniejach World Grand Prix  rozgrywanych w naszym kraju (Polki wygrały tylko jeden mecz – rok temu z reprezentacją Japonii 3:0). Okazało się, że nasze obawy były zupełnie niepotrzebne. Polskie zawodniczki jak burza przeszły przez turniej w Gdynii wygrywając wszystkie trzy mecze i to w dodatku za trzy punkty. W pierwszym dniu rozgrywek Polki pokonały reprezentację Niemiec. Mecz był bardzo zacięty, ale „złotka” potrafiły rozstrzygnąć go na swoją korzyść. W drugim meczu udało się dość łatwo pokonać Dominikanę, a w trzecim meczu po  niesamowitym pojedynku polskie siatkarki pokonały reprezentację USA. Mecz miał niezwykłą historię, nasze dziewczyny  przegrywały już 1:0 i w drugim secie 24:20, wtedy to na zagrywce stanęła Anna Barańska i udało nam się zdobyć sześć punktów z  rzędu i wygrać tego seta. Później Polki uwierzyły się w siebie i wygrały dwie kolejne bardzo zacięte partię. Dzięki temu i wcześniejszym zwycięstwom, polskie siatkarki po raz pierwszy w historii wygrały turniej eliminacyjny World Grand Prix na swoim terenie.

Turniej w Okayamie (Polska – Tajwan 3:0, Polska – Japonia 1:3, Polska – Niemcy 3:1).

Po pierwszym bardzo udanym turnieju nasze siatkarki wybrały się na tourne azjatyckie. Pierwszym przystankiem była japońska Okayama. Polki miały już tutaj szanse zapewnić sobie awans do turnieju finałowego. W pierwszym meczu „złotka” spotkały się z  reprezentacją Tajwanu, z którą uporały się bez żadnych problemów, a trener Jerzy Matlak mógł sprawdzić wszystkie jego  podopieczne, które miał do dyspozycji. Drugi mecz był już jednak znacznie trudniejszy dla Polek, ponieważ po drugiej stronie  siatki stanęły gospodynie tego turnieju, reprezentacja Japonii. Polki w ostatnim czasie dość często wygrywały z reprezentacją  Japonii (ostatnie zwycięstwo 3:1 w Montreux Volley Masters 2010), jednak tym razem musiały uznać wyższość rywalek,  przegrywająca w czterech setach. Polki bardzo ambitnie walczyły, ale na znakomicie grające w obronie Japonki było to za mało. W ostatnim swoim meczu w Okayamie, Polki zmierzyły się z reprezentacją Niemiec i po raz drugi udało im się odnieść zwycięstwo tym razem pokonując rywalki również podobnie jak w Gdyni 3:1. Tym razem mecz był jednak jeszcze bardziej zacięty. Polki wygrały  pierwszego seta, ale w drugim przegrywały już 23:17. „Złotka” pokazały jednak po raz kolejny, że nie poddają się w takich  sytuacjach, zdobyły osiem kolejnych punktów i tryumfowały w drugiej odsłonie tego meczu, ostatecznie wygrywając w czterech setach. Polskie siatkarki w turnieju zajęły drugie miejsce za Japonkami i bardzo zbliżyły się do turnieju finałowego.

Turniej w Tajpeji (Polska – Tajwan 3:0, Polska – Portoryko 3:0, Polska – Brazylia 0:3).

Polki już przed rozpoczęciem pierwszego meczu wiedziały, że zakwalifikowały się do turnieju finałowego, dzięki korzystnym  wynikom w innych spotkaniach. W pierwszym meczu „złotka” jednak pewnie pokonały reprezentację gospodyń tego turnieju, Tajwan i przypieczętowały awans do Final Six. W drugim swoim meczu, Polki również bez większego problemu pokonały  reprezentację Portoryko 3:0 i ostatni mecz turnieju w Tajpeji pomiędzy Brazylią, a Polską miał decydować o tym kto wygra rundę zasadniczą World Grand Prix 2010. Niestety nasze siatkarki spotkania z Brazylią nie będą miło wspominać. Polki dość łatwo  przegrały 0:3, nawiązując walkę tylko w drugim secie tego spotkania, kiedy to miały piłkę setową (25:24), ale nie udało się jej  wykorzystać. W dwóch pozostałych partiach przewaga aktualnych Mistrzyń Olimpijskich z Pekinu była bezdyskusyjna. Mimo tej porażki, Polki zakończyły fazę zasadniczą na bardzo wysokim trzecim miejscu, wygrywając aż siedem spotkań, a przegrywając tylko dwa. Do finału awansowały również reprezentację Włoch, Japonii, Chin, USA i Brazylii (wygrały fazę zasadniczą).

Finałowy turniej w Ningbo (Polska – USA 2:3, Polska – Brazylia 1:3, Polska – Chiny 0:3, Polska – Japonia 3:1, Polska – Włochy 1:3).

„Złotka” rozpoczynały turniej finałowy z bardzo dużymi nadziejami. Po bardzo udanej fazie zasadniczej (bilans 7-2), kibice i dziennikarze oraz cały nasz zespól wierzyli, że uda się powalczyć o pierwszy historyczny medal World Grand Prix. Niestety turniej rozpoczął się dla naszych siatkarek bardzo pechowo, bowiem Polki przegrały z USA praktycznie wygrany mecz. Po dwóch  świetnych setach, Polki prowadziły już 2:0. W trzecim secie gra była już bardziej wyrównana, ale to Polki przy stanie 24:22 miały dwie piłki meczowe. Niestety żadnej z nich podopieczne Jerzego Matlaka nie potrafiły wykorzystać. Później rozpoczęła się gra na przewagi z której zwycięsko wyszła reprezentacja USA. Załamane Polki nie były już w stanie nawiązać walki i osatecznie przegrały to spotkanie. Ten mecz mógł zaważyc na losach całego turnieju. W kolejnym spotkaniu Polki spotkały się z reprezentacją Brazylii, z którą niespełna tydzień temu przegrały gładko w trzech setach. Na szczęście mecz w Ningbo wyglądał już zupełnie inaczej. „Złotka” podjęły walkę i po dwóch bardzo wyrównanych setach był remis 1:1. W trzecim Polki prowadziły już nawet 16:15, ale wtedy wyższy bieg włączyły podopieczne trenera Ze Roberto. Wygrały tego seta do 20, a w kolejnym już bez większych problemów pokonały Polki i wygrały cały mecz w stosunku 3:1. Przed meczem z Chinkami wszyscy mieliśmy nadzieję, że polskim siatkarkom uda się wygrać pierwszy mecz w turnieju finałowym. Wszyscy mieliśmy w pamięci ubiegłoroczne spotkania z brązowymi medalistkami IO w Pekinie, kiedy to raz minimalnie ulegliśmy Chinkom 3:2, a za drugim razem udało nam się je pokonać w stosunku 3:2. Niestetym tym razem już tak dobrze nie było. Polki po dość jednostronym widowisku przegrały z reprezentacją Chin 3:0 praktycznie w żadnym secie nie nawiązując walki. Patrząc na twarze naszych dziewczyn, widać było, że odezwały się wielkie problemy ze zmęczeniem, a w dodatku na treningu przed meczem zemdlała Karolina Kosek, na szczęście nic poważnego się nie stało. W kolejnym meczu  wierzyliśmy, że nasze siatkarki odbudują się po przegranym tak wysoko meczu z reprezentacją Chin i nie zawiedliśmy się.
Na  parkiecie widzieliśmy zupełnie inny zespół niż w dniu wczorajszym. Na boisko mogła już powrócić Karolina Kosek. Polki zagrały bardzo dobry mecz zwłaszcza na zagrywce i w bloku. To zwycięstwo było bardzo ważne w kontekście zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostw Świata w Japonii. Na mundialu pierwszym mecz zagramy właśnie z Japonią i ta dzisiejsza wiktoria pozwoli  polskim siatkarkom jeszcze bardziej uwierzyć w to, że Japonki są do pokonania, nawet w Azji. Ta wygrana miała również drugie znaczenie, dzięki zwycięstwu za trzy punkty i innym korzystnym wynikom cały czas mieliśmy szansę na brązowy medal tych rozgrywek. Musieliśmy wygrać z Włoszkami za trzy punkty i liczyć na zwycięstwo Brazylii z Chnkami również za trzy punkty. Drugi warunek został spełniony ponieważ Brazylijki bardzo łatwo poradziły sobie z reprezentacją gospodyń, ale niestety Polki nie dały rady wygrać z aktualnymi Mistrzyniami Europy. Po pierwszym secie wydawało się, że będzie bardzo dobrze ponieważ „złotka” wygrały 25:23, niestety kolejne trzy odsłony tego spotkania wygrały Włoszk i to one ostatecznie mogły się cieszyć z brązowego medalu, a nam pozostało ostatnie szóste miejsce. Pamiętajmy jednak, że nie World Grand Prix jest w tym sezonie reprezentacyjnym najważniejsze, ale MŚ, które już za dwa miesiące rozpoczną się w Japonii. Do tego czasu możemy być spokojni, że tak doświadczony trener jak Jerzy Matlak jest w stanie bardzo dobrze przygotować zespół do tej jakże ważnej imprezy. Polki pokazały,  że potrafią nawiązać walkę z najlepszymi, ale muszą potrafić grać konsekwentnie i bez tak długich przestojów w grze jak w  niektórych spotkaniach. Myślę jednak, że solidna i ciężka praca na treningach przyniesie efekty, a zespół wzmocniony m.in  Aleksandrą Jagiełło, być może Małgorzatą Glinką i nauczony doświadczeniem z tegorocznego World Grand Prix 2010, będzie w  stanie powalczyć o wysokie cele, być może nawet medal MŚ, czego sobie i wszystkim czytelnikom bardzo życzę. Podsumowując,  turniej wygrały reprezentantki USA, które wygrały wszystkie swoje mecze w finale. Srebny medal zdobyła drużyna Brazylii, a trzecie  miejsce wywalczyły reprezentantki Włoch.

Autor: Szymon Łożyński.
Źródło: informacja własna.